Mówią, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki, ja mówię o znacząco odmiennych - a tych samych - powrotach, bo kolejny raz chwyciłam to uczucie, liżące skrawki euforii i kolejny raz go nie przechwyciłam, było inne niż ostatnim razem, o te kilkanaście dni bycia gdzie indziej, intensywniejsze... i wtedy nawet szpinak wydaje się smaczniejszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz