Czasami bez tłumu się wypalam, więc otrzepuje popiół z kolan, wstaję zaciskając pięści i z podniesioną głową w niego wkraczam - wtedy gasnę, los tak chciał że tłumem stało się dwoje, my, ty, nas oboje spalamy się oddzielnie, z kimś innym będę więc płonąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz