Często całkiem niepostrzeżenie zdaję sobie sprawę, że w pomieszczeniu nie występuje wyłącznie mój głos, wiecie, na deski wstępuje aktor, nieznany będąc znanym, który za cel podstawowy przyjął przecinanie dźwięków mojego głosu - swoimi, nie powiem, ale napiszę - jego brzytwy, raniące powietrze są przyjemne nie tylko dla pustego teatru...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz